niedziela, 6 stycznia 2013

No. 21

W poszukiwaniu głębokich dekoltów...

Nie ma co ukrywać, że lubię w swoich stylizacjach eksponować trochę ciała. Oczywiście nie mam na myśli strojów niecenzuralnych (już ja wiem co Wam po głowie chodziło ;p). I właśnie podążając tą myślą poszukiwałam ostatnimi czasu sukienki z głębokim dekoltem. Nie chodzi mi o ekspozycję moi piersi - choć tego typu ubrania też lubię, o odkryte plecy. Muszę się Wam przyznać, że jeszcze nigdy nie kupiłam sobie tego typu sukienki (ani nawet bluzki), choć zawsze gdzieś po cichu jakąś podziwiałam. Zawsze uważałam ze kobiecy kark, szyja i plecy są warte uwagi i przy ślicznie upiętych włosach każda Pani może wyglądać zjawiskowo.
 Moje poszukiwania trwają już ponad dwa tygodnie, a ich efektem jest moje złamane serce, gdyż w chwili gdy znalazłam sukienkę swoich marzeń, okazało się, że nie ma już mojego rozmiaru, i że już nie będzie. Wierzcie mi, to był straszny cios dla mojego delikatnego serduszka, ale wciąż nie zatraciłam nadziei i ufam, że gdzieś jest jakaś inna sukienka, która czeka na mnie (ach ta moja romantyczna dusza ;D). 
Jeżeli w Waszych snach również objawiła się sukienka z odkrytymi plecami, to prezentuję Wam moje propozycje, inspiracje :)






(source: http://www.entertainmentwise.com)

(source: http://www.dressale.com)


 Na koniec zostawiłam istne cudeńko wśród sukienek, a mianowicie projekt Elie Saab na sezon wiosna/lato 2012 :)
At the end I wanted to show you the stunning dress by Ellie Saab (haute couture spring/summer 2012).





(source: http://backseatstylers.com)





Skoro już jesteśmy przy kolekcji Elie Saab haute couture to zapraszam wszystkich tych, którzy jeszcze nie mieli tej przyjemność do zapoznania się z wspomnianą już kolekcją, jak i najnowszą - uwierzcie mi, WARTO :)
Continuing the theme of the collection of Elie Saab haute couture, I invite all those who have not yet had the pleasure to see the above mentioned collection (as well as the latest) - trust me, you should do it :)


1) haute-couture wiosna/lato 2012
    haute-couture spring/summer 2012




2) haute-couture jesień/zima 2012-2013
    haute-couture fall/winter 2012-2013



Ogłoszenie parafialne

Drodzy czytelnicy i przypadkowi goście!

Z powodów technicznych - złośliwość rzeczy martwych, spraw rodzinnych i przede wszystkim nadmiaru nauki blog przestał być moim priorytetem i przeszedł w stan hibernacji...niestety...ale powiem Wam, że brakowało mi go przez ostatni czas, no i tyle uzbierało się tematów do pisania...heh :)
Jako postanowienie noworoczne obiecuję lepszą organizację czasu i większe zaangażowanie!
 

niedziela, 7 października 2012

No. 20

Czy Wy też jesteście w posiadaniu ubrań, których nie macie serca wyrzucić? U mnie takie rzeczy wiszą w samym końcu szafy. Ukryte przed światem, wśród innych ciuchów, których nigdy nie noszę, czekają na swój Wielki Powrót. Jednakże każde porządki w szafie kończą się w chwili, gdy w swoje ręce biorę pierwszą (nienoszoną od wieków) rzecz i wspominam młodzieńcze lata, gdy była ona moim ulubionym ciuchem. Pół biedy, gdy jestem pewna, że niektórych ubrań już nigdy nie wykorzystam w żadnym zestawie. Prawdziwy problem rodzi się w chwili, gdy nadal czuję miętę do danej rzeczy i nadal widzę szansę na "dalszą" współpracę (w takich chwilach przemawia przeze mnie mania zbieractwa, której przeważnie nie mam, albo chociaż staram się ją odpowiednio ukryć przed światem).
Taki problem całkiem przypadkiem dopadł mnie dzisiaj rano,gdy szykowałam się do wyjścia. Jak to bywa każdego dnia - nie miałam się w co ubrać. Zrezygnowana zanurkowałam w głąb szafy w nadziei, że znajdę którąś z sukienek z jesiennej kolekcji Michael'a Korsa. Ku mojemu zdziwieniu wyłoniłam się z szafy z czymś co zupełnie nie przypominało sukienki. Moim oczom objawiła się moja krótka, dżinsowa spódniczka. Przypomniawszy sobie jak chętnie ją ubierałam jeszcze kilka lat temu, poczułam pewien niesmak. Przecież noszenie miniówek, które dość często kojarzą się z kiczem i tandetą, jest faux pa. Po tych krótkich przemyśleniach, spódniczka wróciła do szafy.
Zegarek tykał, czasu na wyszykowanie się miałam co raz to mniej (a tak szczerze to już dawno byłam spóźniona), a w szafie wciąż nie widziałam ubrania wartego uwagi. W akcie desperacji chwyciłam ponownie dżinsową miniówkę i założyłam na siebie i tak już pozostała na mnie do końca dnia. Do tego zwiewna bluzka z rękawem do łokcia  (oczywiście w jasnym kolorze, wystarczy, że nogi rzucał się w oczy w kolorowych rajtkach, tzn. rajstopach ;D), delikatne dodatki w postaci kolorowego paska i drobnej biżuterii, luźniejsze buty i ku mojemu zdziwieniu - nie wyglądałam tandetnie!!! Nie dowierzając lustrom w moim domu, wyszłam pokazać się światu. W oczekiwaniu na krytyczne spojrzenia dziewcząt ubranych od stóp do głów w ubrania z Zary czy też Mango (żeby nie było, ja tu nikogo nie krytykuję, gdyż sama często zaglądam do takich sklepów) zignorowałam większość komplementów od moich znajomych, rodziny, chłopaka...no generalnie chyba od wszystkich. Bilans dzisiejszego dnia jest następujący: zero krzywych spojrzeń, zero złych opinii, zaczepki dwóch przystojniaków na ulicy (no dobra, to się nie liczy...w końcu to blog o modzie...), milion pozytywnych komentarzy. Wniosek: nie taka dżinsowa miniówka straszna, jak ją podejrzewałam o to ;D



(źródło: http://miniowki.pl)




Niestety nasuwa się też kolejny wniosek. Utarło się w naszych opiniach, ze ubrania krótkie, wydekoltowane, obcisłe (ogólnie "sexy", mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi) nie mogą znaleźć swojego miejsca w modnej stylizacji. Czy ubranie z etykietką "sexy" może być modne, czy już zawsze będzie kojarzone z kiczem?



(źródło: http://i.iplsc.com)
(źródło: http://miniowki.pl)






















PS 1 Wybaczcie nieciekawe zdjęcia, ale wyobraźcie sobie, że znalezienie jakichkolwiek wartych uwagi (w tym temacie) okazało się niezwykle trudnym zadaniem... To chyba znak, że pora robić własne zdjęcia.
 PS 2 W ramach wyjaśnienia - pod pojęciem "mini spódniczka" rozumiem spódniczkę (nie pasek 10 cm), która jest stosownej długości i nie krępuje ruchów :)

czwartek, 20 września 2012

No. 19

Wśród ogólnie przyjętej opinii to kobiety znają się na modzie, a mężczyźni...cóż...po prostu mają przy sobie kobiety ;D Jakże krzywdzący jest ten stereotyp w stosunku do panów. Wystarczy trochę poszukać w internecie by znaleźć prawdziwe perełki wśród (bardzo nielicznych) męskich blogów. A przecież panowie też lubią dobrze wyglądać. W związku z powyższym dzisiaj powrót do postu o ikonach stylu, ale tym razem o tych męskich ikonach :) oczywiście nie da się w jednym poście opisać wszystkich postaci, bo wbrew pozorom jest spora lista modnych mężczyzn.


David Beckham
Czy to za sprawą żony, czy też stylistów, czy nawet jego wewnętrznego poczucia stylu, jego wygląd (ubiór) jest zawsze nienaganny. Zdecydowanie lubi stylizacje męskie, ale dopasowane do jego osobowości i aktualnych trendów. Styl warty uwagi.

(źródło: i.telegraph.co.uk)


(źródło: totalfootballmadness.com)

(źródło: timeinc.net)
(źródło: pictures.stylebistro.com)

niedziela, 16 września 2012

No. 18

Back to the 60's! 
Dzisiaj krótki post, ale to dla tego, że chciałam się z Wami szybko podzielić swoją nową (pewnie już tysięczną ;D) miłością. 
Michael Kors zapewnił nam powrót lat 60.  w świetnym wykonaniu. Kolekcja, którą zaprezentował na NYFW trafiła w moje serce niczym strzała Amora. Klasyczne kroje i kolory, ze względu na mój dość intensywny typ urody, pasuję do mnie i zawsze czuję się w nich kobieco. Nadchodzący sezon wiosna/lato 2013 będzie wspaniały (będzie mój!) ;D

Great fashion designer - Michael Kors, once again came into my heart like a Cupid's arrow. His collection at Mercedes-Benz Fashion Week presented a veritable masterpiece. Classic style and colors definitely fit me. The upcoming spring / summer 2013 will be (my!) amazing  ;D



(source: mbfashionweek.com)
(source: mbfashionweek.com)
(source: mbfashionweek.com)

(source: mbfashionweek.com)
(source: mbfashionweek.com)




PS 1 Chyba muszę poświęcić więcej czasu NYFW jak i innym zagranicznym tygodniom mody, bo widzę, że znajdę dużo inspiracji dla Was jak i dla siebie :)

PS 2 W ramach "odświeżania " mojego języka angielskiego doszłam do wniosku, że pisząc tutaj będę systematycznie powtarzała wszystko. Dodatkowo liczę na Wasze wsparcie, tzn. jeżeli widzicie jakiś błąd - piszcie :)

PS 3 Zwróćcie również uwagę na męską kolekcję, czyż nie jest świetna? :)

piątek, 7 września 2012

No. 17

Marilyn Monroe, Audrey Hepburn, Twiggy, Coco Chanel...mogłabym tak długo wymieniać, a nie miałoby to sensu, bo bym część z Was zanudziła na śmierć (i kto by wtedy tu zaglądał?!). Nie jest tajemnicą, że wymienione przeze mnie damy są świetnie znane ze swoich charakteryzacji i nikt nie zaprzeczy, że są ikonami stylu. Często na różnych portalach i blogach czytamy o nich (a przynajmniej ja czytam ;D) jak bardzo zainspirowały swoim stylem dzisiejsze kobiety, tak więc i ja postanowiłam napisać coś o swoich autorytetach w dziedzinie stylizacji. Nie będę jednak powielać tematu wspomnianych sław i nie będę streszczać swojej wypowiedzi by wszystkie swoje sekrety na raz Wam zdradzić (o nieee, nie ma tak łatwo). 
Ikon stylu warto szukać wśród współczesnych sław, gdyż wiele zachwyca swoją oryginalnością czy też elegancją i tym sposobem przejdę do konkretnej osoby o jakiej chciałam dzisiaj napisać (możecie odetchnąć z ulgą, to już koniec tego krótkiego wstępu) - Emma Watson. 

(źródło: emmawatson.com)


Przyznam, że ciężko było mi zaakceptować fakt, że jest nawet "fajna", i że"fajnie się ubiera" choć określenia te są dość krzywdzące dla niej. Może poniekąd jej zazdrościłam (zawsze!) nienagannych stylizacji, idealnego makijażu i fryzur, ale to chyba normalne zachowanie. Na szczęście dziś w pełni doceniam jej styl, chwalę i dzielę się tym z innymi. Każdą jej stylizację najchętniej bym z niej zdjęła i założyła na siebie. Każdy element współgra z całością. Nie ubiera się wulgarnie, ani prowokacyjnie. Można ją rozpoznać po elegancji, jej ubiory są zawsze dostosowane do jej wieku czyli coś pomiędzy dziewczęcymi, a kobiecymi stylizacjami. Jest jedną z niewielu współczesnych młodych dziewcząt, które nie próbują być "sexy" na siłę, nie postarzają się swoimi stylizacjami. 

Pozwolę sobie na stwierdzenie, iż Emma Watson to współczesna Audrey Hepburn :)

(źródło: news-people.com)
(źródło: fanpop.com)


(źródło: zimbio.com)




(źródło: zimbio.com)
(żródło: gotceleb.com)























poniedziałek, 3 września 2012

No. 16

Nadszedł wrzesień, a wraz z nim koniec wakacji. Nie ma już odwrotu, Lato powoli pakuje swoje walizki by wkrótce nas opuścić, za to Jesień zagląda nam już przez ramię,  ciekawa nowych zdobyczy w naszych szafach. 
U mnie jak co roku, inauguracja "modowego" sezonu jesień/zima przesuwa się do października. Wrzesień uznaję za miesiąc przemyśleń i przygotowań do (nie)wielkich zmian w mojej szafie. Ale od czego zacząć? Przede wszystkim najpierw przeglądam wszystkie cieplejsze rzeczy, które gdzieś zakopałam w stosie letnich ubrań. Moda lubi często powracać, podobnie jak moja miłość do dawno kupionych spodni czy sukienek. Często bywa tak, że ciuch kupiony lata temu i nigdy nie noszony może okazać się absolutnym hitem nadchodzącego sezonu. Po wstępnym rozeznaniu się w swoich rzeczach warto zajrzeć do szaf naszych mam ze starymi ich ubraniami, bo często kryją się tam wyjątkowe perełki. Znając już swoje ciuchowe zasoby możemy pomyśleć o ewentualnych zakupach. Zazwyczaj wygląda to tak, że jedynym wnioskiem do jakiego dochodzę jest to, iż nie posiadam żadnych ubrań i trzeba wydać majątek, żeby uzupełnić te straszne braki  ;D na szczęście po chwili zamroczenia, wracam do normalności i patrząc na swoją szafę widzę już te wszystkie ubrania, a nie czarną dziurę.
Od dziś (mając w pamięci pokazy m.in. z polskiego tygodnia mody jak i tych zagranicznych) rozpoczynam przygotowania pełna parą. Jeśli jednak brakuje Wam pomysłu na ten sezon, potrzebujecie inspiracji to w ramach przypomnienia przedstawiam kilka propozycji z kolekcji Designer Avenue FW 2012/13, gdyż (jak niektórzy pamiętają) kolekcje OFF sezon były już u mnie na blogu :)

Berenika Czarnota 
Ciekawe pomysły na dobrze znane wszystkim swetry.






Bizuu
Kolorystyka nie wywołuje większych emocji, ale te tkaniny i kroje zachwycają! Tu prezentuję tylko wybrane kreacje, choć wszystkie ubrania są zniewalające i zasłużyły na wyróżnienie. Już wiem, że jedna z tych sukienek znajdzie się na mojej świątecznej lub urodzinowej liście z życzeniami ;p








Pitchouguina
Muszę przyznać, że pierwszy raz w tym roku zwróciłam uwagę na tę markę i tak mnie urzekła, iż postanowiłam podzielić się nią z Wami. Pośród wielu kolekcji jesiennych, ta wydaję się być nieco inna (w pozytywnym tego słowa znaczeniu).








Orsay
W tym roku również dobrze znana marka Orsay wyjątkowo pozytywnie mnie zaskoczyła. Myślę, że w tym roku swoje zakupy rozpocznę właśnie od tej sieci sklepów.






(wszystkie zdjęcia: P. Stoppa / Fashion Week Poland)